• Wpisów:247
  • Średnio co: 18 godzin
  • Ostatni wpis:5 godzin temu
  • Licznik odwiedzin:2 367 / 193 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Nigdy nie myslalam, ze jakiekolwiek urodziny jeszcze sperzimy oddzielnie. Chcialam do 80 piec te torty i kupowac prezenty. Nie wiedziałam, ze mnie tak to dotknie.
 

 
Dzisiaj urodziny najważniejszej, chociaż juz znienawidzonej, osoby w moim zyciu. juz nie ma go w moim zyciu i nie bedzie, to jego "najwazniejszosc" objawia sie tym, ze mam w dalszym ciagu zniszczone zycie, chociaz staram sie to wszystko skladac. Rok temu robilam tort, ktory skonczyl w koszu. Trzy lata temu kupilam koszulki, ktore tez skonczyly w koszu, chociaż najpierw uslyszalam, ze sa beznadziejne i sie wcale ich nie chce, a kartka z życzeniami, podarta, wyladowala w koszu. Dwa lata temu mial swoj szczęśliwy związek z kims innym, a ja plakalam z niemowlęciem na rekach.
Ale wciaz pamiętam jak skonczyl sie dzien 25 kwietnia 2015, tuz przed polnoca. Wtedy myslalam, ze to magia, ze tylko ja. Ale teraz wiem, ze wtedy bylam ja, wczesniej ktos inny, a teraz jeszcze inny.
Ale z okazji twoich 28 urodzin zycze ci wiecej rozumu, a sobie tego żeby zdmuchniecie swieczki i jedno zyczenie zabraly ten najgorszy czas i przenioslo nas trzy lata wstecz. Odliczalam do tych urodzin juz kilka miesiecy temu i myslalam jaki tort zrobic. No ale, nie wiem czemu jeszcze mnie to obchodzi, skoro ktos inny tak latwo zapomina.
 

 
Czuje sie jak najwiekszy debil na swiecie. Zostac tak oszukana, az juz nawet mi nie smutno, tylko sie smieje razem z tymi, ktorzy smieja sie ze mnie, bo dalam sie tak zrobić. Nie wiem gdzie ja mialam rozum, ale zakochanie go odbiera. Nie wiem dalej jak mozna miec tak kogos w dupie i nawet sie nie przejac zdrowiem własnego dziecka i narazac je na dalsze stresy. Jak ja moglam kogos takiego kiedykolwiek pokochac.
 

 
 

 
 

 
 

 
Dzisiaj dzien ojca, ktorego nie mam. Przez cale 23 lata mojego zycia to byla najbolesnjejsza strata, dopoki ostatnie 3 nie zaczelam tracic Mojej Milosci. Od dziecka czulam sie jak śmieć. Zbedny, wyrzucony. Zawsze sie obwinialam, zastanawialam co ze mna nie tak skoro nawet wlasny ojciec mnie nie chcial. Od przedszkola sie tego wstydzilam. Gdy siadalo sie w kolku i mowilo o swoich rodzicach, najpierw klamalam, ze lzami w oczach, ze wyjechal. Później nie mowilam juz nic, bo kazdy wtedy wychowywal sie w pelnych rodzinach i kazdy wiedzial, ze jestem wyrzutkiem i robili ze mnie posmiewisko. Gdybym miala okazje z nim porozmawiac , to bym powiedziala tylko dwa zdania, ze zniszczyl mi cale zycie i ze nawet sobie nie wyobraza w ilu momentach bardzo chcialam, zeby byl ze mna. Zaluje, ze na swiecie sa osoby, ktore zamiast dzieci powinny sobie zrobić wazektomie. Chyba malo kogo jeszcze zycie tak obdarowalo w bol i rozczarowania jak mnie. Ale m, mimo wszystko, ciesze sie, bo bez tego bylabym pewnie pustym debilem jak reszta i nie docenila tego, ze po każdym koszmarze wstaje Slonce.
 

 
Insomnia
 

 
Jednak cuda sie zdarzaja )
 

 
Bardzo zaluje, ze ta milosc doprowadzila mnie na skraj. Zaluje, ze bylam dobra, serdeczna, mialam otwarte serce, pomagalam, bralam na siebie problemy. Gdybym wiedziala, ze kolejny raz zostane tak podle oszukana i z obietnic zostana tylko wydmuszki, to martwilabym sie tylko o siebie i zaczela byc egoistka. Trzeba bylo odmówić brania, kolejny raz, kredytu. Chyba chcialam wierzyc, ze TYM RAZEM będzie inaczej. Ze mimo wszystko nie zostane z tym sama, biorac pod uwage moja sytuacje. Ale znowu sie przeliczylam i te razy zawsze sa takie same. Chcesz komus pomoc, a gdy potrzebujesz pomocy, ktoś ma cie w dupie- zycie mnie tego nauczylo. Ludzie beda klamac, manipulowac aby tylko osiagnac swoj egosityczny cel. Nawet wstyd mi o tym pisac, bo na pewno ktos sie ucieszy z tego, ze zostalam w kiepskim położeniu i musze sama sobie radzic. A najgorsze jest to, ze zawiodlam swoje dziecko. Czasami wstyd spojrzec mi jej w oczy. Moglam byc malym, egoistycznym skurwysynem, wtedy bym moze pisala z radoscia o kolejnych wakacjach pod palmami. A tak to mam wakacje z kredytami, wstydem i pustka w portfelu. Ale dostalam dzisiaj telefon, ktory moze odrobine mnie uratuje, chociaż sie nie nastawiam, bo to pewnie kolejny zarcik od losu. Wielkie nadzieje w potrzebie, a ostatecznie jeszcze wieksze rozczarowanie. Skad ja to znam. I waham sie, bo walcza we mnie dwie strony, czy byc cale zycie cierpiaca sierota, litujaca sie nad kazdym czy w koncu wziac sie w garsc i powiedzieć "jebac to" i byc zimnym jak glaz czlowiekiem, podobnym do tego, ktory wiele razy mnie oszukal. Bo juz mam dosyc bycia ofiara losu i przyjmowania ciosow. W koncu chcialabym zeby to mi sie udalo i zebym byla spokojna, bo w ciazy, zmartwienia o pieniądze i wydluzajaca sie wciaz lista potrzeb, to ostatnie co chcialabym miec. W koncu chciałabym usiasc spokojnie, odetchnac, przestać sie stresowac, miec stabilnosc, bezpiecznestwo.
 

 
Glad its over
 

 
All u need is love
 

 
24.04, ale to bylo tylko kłamstwo.
 

 
Moze kiedys dostane to, co oddalam i ktos mnie tak pokocha i zaufanie bedzie latwe. Moze bedzie ktos, kto nie ucieknie, gdy bedzie ciezko i bede potrzebowala pomocy. Moze ktoś po prostu bedzie i bedzie dobrze.
https://youtu.be/cDMhlvbOFaM

We only humans, we make mistake. To make it up i do whatever it take.
I love you like a fat kid love cake
 

 
Nigdy w zyciu nie uwierze, ze ludzie sie zmieniają. Chyba, ze juz sa starzy albo chorzy, ale to tez nie bedzie szczere, bo to nadal ich egoizm, bo chca cos tym uzyskac. Kto zdradzal, bedzie zdradzal dalej, kto rani, bedzie ranil dalej. Jesli kogos za pierwszym razem nie ruszyly wyrzuty sumienia i nic go to nie nauczylo, nigdy nie bedzie poprawy. Ludzie sa straszni, obrzydliwi. Nie wiem kto i gdzie popelnil blad, ze zamiast mozgu niektórzy maja siedlisko chorob. Pozostaje tylko współczuć, bo nie chciałabym byc kims takim. Cieszę sie, mimo wszystko, ze jestem soba.
 

 
Ostatni raz w kinie bylam dwa i pol roku temu na Creedzie, a teraz poszlabym na "uprowadzona ksiezniczke". Chyba nigdy nie wyrosne z bajek, zwlaszcza takich. Ale pewnie bylabym jedyna osoba na sali, ktora by plakala, tak jak kiedys na toy story.
 

 
Never again